Dobilibyście dzisiaj do 60 wyświetleń? Wiem, że potraficie bo najwyższa suma to było 133! :*
#Rossiaczkowa
środa, 29 kwietnia 2015
Rozdział 44
NOTECZKA! PROSZĘ O PRZECZYTANIE!
Jest i rozdział! Przepraszam, że tak długo go nie było, ale obowiązki... Za to macie dłuuugi rozdzialik i od razu mówię, że nie wiem kiedy dodam następny bo mam zrąbaną klawiaturkę i piszę teraz na siostry, anie wiem czy wgl kiedys mi da xD Ogólnie to też przez te dni nie miałam weny, ale w końcu wpadłam na kilka pomysłów ;) I jest rozdział! Mam nadzieję, że sie podoba i przypominam o ankiecie na blogu, zakładce WASZE BLOGI i PYTANKA :D Bardzo tez proszę o komentowanie moich postów bo jak to sie mówi...
KOMENTUJESZ= MOTYWUJESZ! :D I to prawda! No to do jak najszybszego napisania :*
#Rossiaczkowa
Rozdział 44
*Oczami Lau*
Gdy wychodziłam z łazienki, dla świętego spokoju, dotknęłam rękoma swoich włosów i z przodu i z tyłu. Wszystko na swoim miejscu, to idziemy! Gdy wyszłam zobaczyłam codzienny widok. No może nie za bardzo... No bo chłopaki (Ell, Ross, Riker i Rocky latali po całym autobusie i nie wiedzieli co ze sobą zrboić, no bo przeciez albo nie wiedzieli gdzie są ich ubrania, albo nie umieli czego uprasować. Gdy wyszłam zamarli. Wyglądali śmiesznie, oczy jak 5 złoty, buzie w kształcie litery "o"
- WoW! - krzyknęli w czwórkę.
- Co? - zapytałam zdezorientowana.
- Ślicznie wyglądasz. - oni się synchronizują!? o.O
- Dziękuję - i tutaj właśnie w tym momencie spłonęłam rumieńcem...
- Ołłł.... a gdzie Vanka i Rydel? - zapytałam chłopaków.
- Vanka poszła na spacer. - odpowiedzał cos Riker, który latał w bokserkach i koszulce. Szukał swoich czarnych rurek...
- A Delly gdzieś wywiało nie wiemy gdzie. - powiedział Ellington w pełni ubrany. No może w pełni... Szukał swojej zielonej koszulki.
- Dobra stop! - wydarłam się, a oni spojrzeli się na mnie zdziwieni. - siadać na kanapę, a ja przygotuję wam stroje ok? - zapytałam, szczerze to z nadzieja w oczach.
- Kocham Cię - powiedzieli ZNOWU chórkiem i rzucili się na mnie i to dosłownie.
- No ok, ok. Ale koniec tych czułości.- powiedziała i na całe szczęście podziałało. Najpierw Ross. - pomyślałam. Pogrzebałam w jego walizce i wybrałam mu zwykłą koszulkę na ramiączka, żeby było mu wygodnie i czarne rurki. -
- Proszę. - powiedziałam podając mu zestawik.
- Ale czaaad. To moje ulubione rzeczy na koncerty. - powiedział mocno mnie przytulając i całując w policzek. Ja się uśmiechnęłam.
- Wieeem. - No dobra. Teraz Riker. Jemu wybrałam taką koszulke + spodnie (bez kurtki).
- Proszę. - powiedziałam podając następnemu. - Moje ulubione rzeczy na koncert.- dosłownie oczka mu się zaświeciły. Po oglądaniu mocno mnie przytulił. I tak też było z dwoma pozostałymi. Tylko, że dla Rocky'ego wybrałam to i do tego czarne rurki. Jak każdy zresztą..., a Ell dostał taki zestaw. Każdy był zadowolony, więc był ok. Usiedliśmy i postanowiliśmy jeszcze poczekać na Delly, bo Vanka juz przyszła i przebrała się w prostą asymetryczną czerwoną sukienkę , a dodała do tego czarne szpile. Po 5 minutach od przyjścia Vanki, dostałam smsa od....... O! Delly! Ciekawe co napisała. Po chwili już zaczęłam czytać wiadomość, brzmiała tak:
"Hej Lau. Przepraszam, za moje ranne wyjście, ale miałam coś ważnego do załatwienia. Na razie nie mogę ci powiedzieć co się stało, ale obiecuję, że niedługo się dowiesz. I to ty będziesz jako pierwsza. Chciałam was jeszcze tylko poinformować, że na koncert dojadę sama. Do zpbaczenia :*"
- Hej! Delly na koncert dojedzie sama, ta mi napisała w smsie.
- No ok. To zbieramy sie już.- powiedział Ross. Wszyscy zgodnie wsiedli do busa i pojechali na koncert. Na występie było super! R5 dało czadu. Jeszcze dodatkowo na koniec koncertu Ross i Riker zaprosili mnie i Vanke na scenę i razem w czwórkę zaśpiewaliśmy All of me, a potem z całym R5 Pass me by. Ich fanki wrzeszczały, piszczały, skakały i co tam jeszcze. Jak zakończyli koncert, wzięłam Delly na bok. Musiałam się dowiedzieć, o co chodziło z tą "tajemnicą".
- Delly, tłumacz się w trybie now! - powiedziałam wkurzona.
- No, ale ja nie mogę...- powiedziała smutna. - To miała być niespodzianka, dla wszystkich.
- Mam to gdzieś. Tłumacz się. - powtórzyłam.
- No bo... jaaaaa... m-mam c-chłopaka. - powiedziała szeptem. Ja momentalnie rozszerzyłam źrenice.
- Że what!? - wydarłam się.
- Cicho. - przyłożyła mi palec do ust. - Nikt jak na razie nie może się o tym dowiedzieć.
- No, ale jak to się stało? - zapytałam ciekawa.
- Dzisiaj rano, obudziłam się najwcześniej z całego towarzystwa i leżałam pół godziny cały czas rozmyślając. Potem postanowiłam pójść do łazienki, ale znowu się zamyśliłam i stałam przed drzwiami jak głupia i wtedy poczułam kogoś dotyk. Myślała, że to Ell, ale jak się odwróciłam zobaczyłam Jamesa. - i tutaj już chciała mówic dalej, ale ja jej przerwałam
- Kogo, przepraszam!? - wydarłam się, a ona znowu mnie uciszyła.
- Wiem co sobie myślisz, ale potem wyrwał mnie na spacer po pół godzinie namawiania i wszystko wytłumaczył. Zachowywał się tak wobec mnie dlatego, że jego rodzice zmarli na raka, oboje. A on zaczął ćpać i przez to się taki zrobił, ale zmienił się. - powiedziała szybko Delly, widząc moja naburmuszoną i wkurzoną minę.
- Ja tam nie mam zaufania do tego gościa, ale rób co chcesz. Ale czekaj, czekaj...- powiedziałam mrużąc oczy. Nagle cos zrozumiałam -Dlaczego z nim jesteś tak naprawdę dlaczego. No bo od 2 lat mi mówisz ja to ty się bardzo zakochałas w Ellu. - powiedziałam.
- Nooooooo..........przecież ja kocham Jamesa. - powiedziała piskliwie.
- Szczerze - syknęłam.
- No bo... - spuściła głowę. - Chodziło o to żeby zapomniec o Ellingtonie, on napewno nie czuje tego samego co ja, więc jakoś chce uciec od tego uczucia, ale jakos na razie mi się to nie udaję. - powiedziała ze łzami w oczach. Ocho! Laura wkracza do akcji...
- Ale pamiętaj, że nie tylko ty mi się zwierzasz... - powiedziałam tajemniczo
- Czyyli on mówił coś o mnei!? - prawie krzyknęła pełna entuzjazmu.
- Sama sie go zapytaj to sie dowiesz. - powiedziałam, przytuliłam ja i poszłam do rodzeństwa. Już zbieraliśmy się do autobusu, żeby wyruszyć w dalszą podróż. Wszyscy pełni entuzjazmu, już chcieli jechać, ale postanowili, że pójdą n spacer. Tylko ja i Rik ne chcieliśmy. Ja sie dzisiaj strasznie źle czułam, a Riker..... to nie wiem. No mniejsza, gdy wszyscy poszli ja dyskretnie poszłam do swojej walizki i wyjęłam z niej test ciążow. Tak wiem co myślicie, ale tak naprwadę to Delly mi go kupiła bo tylko ona jedyna wiedziała o moich pzypuszczeniach. No bo patrzcie.... Strasznie dużo jem, od czasu do czasu wymiotuj, okres mi się spóźnia... Postanowiłam o zrobić jak nikogo nie będzie w autobusie. Był tylko Riker, ale on mi jakoś specjalnie nie utrudniał zadania. Szybko pobiegłam do łazienki . Po 10 minutach już cały tes zrobiony. Teraz tylko muszę spojrzeć na wynik. Wdech- wydech, wdech - wydech i... patrzymy! Spojrzałam na test i zamarłam. Wynik był pozytywny. czylii.... o boże! J-ja z rossem będziemy rodzicami Wdech, wydech, wdech, wydech. Jezu! A jak on mnie porzuci i ze mną zerwie, zerwie zaręczyny, odwoła ślub, znienawidzi mnie!? Ja sie wtedy potnę. Chwile potem rzuciłam test na podłogę i zaczęłam płakać. Nagle usłyszałam skrzypienie drzwi. Cholera! Dlaczego się nie zamknęłam!? Podniosłam głowę i zobaczyłam Rikera. Uff.... Jest ok.
- Jezu! Laura co się stało. - powiedział siadając koło mnie i obejmując z przerażeniem.
- J-jaaa.... - nie mogłam się wysłowić, dlatego podałam mu test do ręki.
- Jesteś w ciąży? - zapytał z usmiechem. Ten jego entuzjazm i optymizm... - Będę wujkiem, oho, aha, oł jeee! - zaczął tańczyć swój taniec zwycięstwa. Boże! Z kim ja żyję!?
- A tak wgl to dlaczego płaczesz? Powinnaś się cieszyć z tego \, że jestes w ciązy. Przeważnie tak jest... - powiedział zamyślony.
- A jak Ross zrwie zaręczyny i nie będzie chciał tego dziecka? - zpaytałam z załamaniem i bólem w oczach. - on popatrzył na mnie z pobłażaniem..
- Słońce... Ross? On zawsze mi opowiadał ile chce mieć dzieci, jak będa miały na imię. I nawet niedawno mi powiedział, ze to właśnie z tobą teraz chciały mieć dziecko. Życzenie spełnione! - powiedział, mocno mnie przytulając.
- Myślisz? - zapytałam ocierając łzy.
- Ja nie myślę ja to wiem. - powiedział śmiejąc się. Po jakichś 5 minutach usłyszeliśmy głośne śmiechy. Ocho! Wrócili. Ja szybko zabrał test i ukryłam go w walizce. Na całe szczęście dzisiejszy wieczór minął spokojnie. Oprócz kolacji.... opowiem wam całe zdarzenie... Zaczynamy wszyscy w kuchni WSZYSCY robić kolację. No to dlatego wyjęłam sobie szyneczkę, serek, sałtę i rzodkiewkę. Tak miałam ochote na mięso, ale oczywiście szanowny pan Riker musiał mi przeszkodzić w robieniu.
- A co ty wyprawiasz? - zapytał baaaardzo zdziwiony.
- No jak to co Kolacje se robię. - odpowiedziałam na jego retoryczne pytanie.
- O nie, nie \, nie kochana. Tak nie będzie. - powiedział zabierając mi szynkę i ser.
- No co ty robisz, ja mam taka ochotę na tą szyneczkę, tak smakowicie wygląda.
- Wieem, ale ty nie możesz jeść szyneczki - powiedział głupkowato sie uśmiechając. To całe zdarzenie obserwowała rodzinka.
- A niby dlaczego? - zapytałam
- Bo wkułem na pamięć cały twój jadłospisik. - powiedział śmiejąc się szyderczo. Cholera! No tak, ajk my siedzielismy i oglądalismy film, to Riker siedział w fotelu na telefonie i coś czytaj. Jak się okazuje to był mój jadłospis ciążowy.
- Urgh! - warknęłam wkurzona.
- A teraz jak grzeczne dziecko pójdziesz ładnie do salonu pobawić sie iPadzikiem a ja ci zrobie to co dla ciebie jest odpowiednie.
- No nie!!! - jęknęłam przegrana. Już miałam pojść "grzecznie" do salonu, ale powstrzymał mnie głos Rossa.
- O co chodzi? - zapytał zdziwiony
- Kiedyś sie dowiesz... - powiedziałam i poszłam do wcześniej wspomnianego miejsca.
--------------------------------------------------------------------
#Rossiaczkowa
Jest i rozdział! Przepraszam, że tak długo go nie było, ale obowiązki... Za to macie dłuuugi rozdzialik i od razu mówię, że nie wiem kiedy dodam następny bo mam zrąbaną klawiaturkę i piszę teraz na siostry, anie wiem czy wgl kiedys mi da xD Ogólnie to też przez te dni nie miałam weny, ale w końcu wpadłam na kilka pomysłów ;) I jest rozdział! Mam nadzieję, że sie podoba i przypominam o ankiecie na blogu, zakładce WASZE BLOGI i PYTANKA :D Bardzo tez proszę o komentowanie moich postów bo jak to sie mówi...
KOMENTUJESZ= MOTYWUJESZ! :D I to prawda! No to do jak najszybszego napisania :*
#Rossiaczkowa
Rozdział 44
*Oczami Lau*
Gdy wychodziłam z łazienki, dla świętego spokoju, dotknęłam rękoma swoich włosów i z przodu i z tyłu. Wszystko na swoim miejscu, to idziemy! Gdy wyszłam zobaczyłam codzienny widok. No może nie za bardzo... No bo chłopaki (Ell, Ross, Riker i Rocky latali po całym autobusie i nie wiedzieli co ze sobą zrboić, no bo przeciez albo nie wiedzieli gdzie są ich ubrania, albo nie umieli czego uprasować. Gdy wyszłam zamarli. Wyglądali śmiesznie, oczy jak 5 złoty, buzie w kształcie litery "o"
- WoW! - krzyknęli w czwórkę.
- Co? - zapytałam zdezorientowana.
- Ślicznie wyglądasz. - oni się synchronizują!? o.O
- Dziękuję - i tutaj właśnie w tym momencie spłonęłam rumieńcem...
- Ołłł.... a gdzie Vanka i Rydel? - zapytałam chłopaków.
- Vanka poszła na spacer. - odpowiedzał cos Riker, który latał w bokserkach i koszulce. Szukał swoich czarnych rurek...
- A Delly gdzieś wywiało nie wiemy gdzie. - powiedział Ellington w pełni ubrany. No może w pełni... Szukał swojej zielonej koszulki.
- Dobra stop! - wydarłam się, a oni spojrzeli się na mnie zdziwieni. - siadać na kanapę, a ja przygotuję wam stroje ok? - zapytałam, szczerze to z nadzieja w oczach.
- Kocham Cię - powiedzieli ZNOWU chórkiem i rzucili się na mnie i to dosłownie.
- No ok, ok. Ale koniec tych czułości.- powiedziała i na całe szczęście podziałało. Najpierw Ross. - pomyślałam. Pogrzebałam w jego walizce i wybrałam mu zwykłą koszulkę na ramiączka, żeby było mu wygodnie i czarne rurki. -
- Proszę. - powiedziałam podając mu zestawik.
- Ale czaaad. To moje ulubione rzeczy na koncerty. - powiedział mocno mnie przytulając i całując w policzek. Ja się uśmiechnęłam.
- Wieeem. - No dobra. Teraz Riker. Jemu wybrałam taką koszulke + spodnie (bez kurtki).
- Proszę. - powiedziałam podając następnemu. - Moje ulubione rzeczy na koncert.- dosłownie oczka mu się zaświeciły. Po oglądaniu mocno mnie przytulił. I tak też było z dwoma pozostałymi. Tylko, że dla Rocky'ego wybrałam to i do tego czarne rurki. Jak każdy zresztą..., a Ell dostał taki zestaw. Każdy był zadowolony, więc był ok. Usiedliśmy i postanowiliśmy jeszcze poczekać na Delly, bo Vanka juz przyszła i przebrała się w prostą asymetryczną czerwoną sukienkę , a dodała do tego czarne szpile. Po 5 minutach od przyjścia Vanki, dostałam smsa od....... O! Delly! Ciekawe co napisała. Po chwili już zaczęłam czytać wiadomość, brzmiała tak:
"Hej Lau. Przepraszam, za moje ranne wyjście, ale miałam coś ważnego do załatwienia. Na razie nie mogę ci powiedzieć co się stało, ale obiecuję, że niedługo się dowiesz. I to ty będziesz jako pierwsza. Chciałam was jeszcze tylko poinformować, że na koncert dojadę sama. Do zpbaczenia :*"
- Hej! Delly na koncert dojedzie sama, ta mi napisała w smsie.
- No ok. To zbieramy sie już.- powiedział Ross. Wszyscy zgodnie wsiedli do busa i pojechali na koncert. Na występie było super! R5 dało czadu. Jeszcze dodatkowo na koniec koncertu Ross i Riker zaprosili mnie i Vanke na scenę i razem w czwórkę zaśpiewaliśmy All of me, a potem z całym R5 Pass me by. Ich fanki wrzeszczały, piszczały, skakały i co tam jeszcze. Jak zakończyli koncert, wzięłam Delly na bok. Musiałam się dowiedzieć, o co chodziło z tą "tajemnicą".
- Delly, tłumacz się w trybie now! - powiedziałam wkurzona.
- No, ale ja nie mogę...- powiedziała smutna. - To miała być niespodzianka, dla wszystkich.
- Mam to gdzieś. Tłumacz się. - powtórzyłam.
- No bo... jaaaaa... m-mam c-chłopaka. - powiedziała szeptem. Ja momentalnie rozszerzyłam źrenice.
- Że what!? - wydarłam się.
- Cicho. - przyłożyła mi palec do ust. - Nikt jak na razie nie może się o tym dowiedzieć.
- No, ale jak to się stało? - zapytałam ciekawa.
- Dzisiaj rano, obudziłam się najwcześniej z całego towarzystwa i leżałam pół godziny cały czas rozmyślając. Potem postanowiłam pójść do łazienki, ale znowu się zamyśliłam i stałam przed drzwiami jak głupia i wtedy poczułam kogoś dotyk. Myślała, że to Ell, ale jak się odwróciłam zobaczyłam Jamesa. - i tutaj już chciała mówic dalej, ale ja jej przerwałam
- Kogo, przepraszam!? - wydarłam się, a ona znowu mnie uciszyła.
- Wiem co sobie myślisz, ale potem wyrwał mnie na spacer po pół godzinie namawiania i wszystko wytłumaczył. Zachowywał się tak wobec mnie dlatego, że jego rodzice zmarli na raka, oboje. A on zaczął ćpać i przez to się taki zrobił, ale zmienił się. - powiedziała szybko Delly, widząc moja naburmuszoną i wkurzoną minę.
- Ja tam nie mam zaufania do tego gościa, ale rób co chcesz. Ale czekaj, czekaj...- powiedziałam mrużąc oczy. Nagle cos zrozumiałam -Dlaczego z nim jesteś tak naprawdę dlaczego. No bo od 2 lat mi mówisz ja to ty się bardzo zakochałas w Ellu. - powiedziałam.
- Nooooooo..........przecież ja kocham Jamesa. - powiedziała piskliwie.
- Szczerze - syknęłam.
- No bo... - spuściła głowę. - Chodziło o to żeby zapomniec o Ellingtonie, on napewno nie czuje tego samego co ja, więc jakoś chce uciec od tego uczucia, ale jakos na razie mi się to nie udaję. - powiedziała ze łzami w oczach. Ocho! Laura wkracza do akcji...
- Ale pamiętaj, że nie tylko ty mi się zwierzasz... - powiedziałam tajemniczo
- Czyyli on mówił coś o mnei!? - prawie krzyknęła pełna entuzjazmu.
- Sama sie go zapytaj to sie dowiesz. - powiedziałam, przytuliłam ja i poszłam do rodzeństwa. Już zbieraliśmy się do autobusu, żeby wyruszyć w dalszą podróż. Wszyscy pełni entuzjazmu, już chcieli jechać, ale postanowili, że pójdą n spacer. Tylko ja i Rik ne chcieliśmy. Ja sie dzisiaj strasznie źle czułam, a Riker..... to nie wiem. No mniejsza, gdy wszyscy poszli ja dyskretnie poszłam do swojej walizki i wyjęłam z niej test ciążow. Tak wiem co myślicie, ale tak naprwadę to Delly mi go kupiła bo tylko ona jedyna wiedziała o moich pzypuszczeniach. No bo patrzcie.... Strasznie dużo jem, od czasu do czasu wymiotuj, okres mi się spóźnia... Postanowiłam o zrobić jak nikogo nie będzie w autobusie. Był tylko Riker, ale on mi jakoś specjalnie nie utrudniał zadania. Szybko pobiegłam do łazienki . Po 10 minutach już cały tes zrobiony. Teraz tylko muszę spojrzeć na wynik. Wdech- wydech, wdech - wydech i... patrzymy! Spojrzałam na test i zamarłam. Wynik był pozytywny. czylii.... o boże! J-ja z rossem będziemy rodzicami Wdech, wydech, wdech, wydech. Jezu! A jak on mnie porzuci i ze mną zerwie, zerwie zaręczyny, odwoła ślub, znienawidzi mnie!? Ja sie wtedy potnę. Chwile potem rzuciłam test na podłogę i zaczęłam płakać. Nagle usłyszałam skrzypienie drzwi. Cholera! Dlaczego się nie zamknęłam!? Podniosłam głowę i zobaczyłam Rikera. Uff.... Jest ok.
- Jezu! Laura co się stało. - powiedział siadając koło mnie i obejmując z przerażeniem.
- J-jaaa.... - nie mogłam się wysłowić, dlatego podałam mu test do ręki.
- Jesteś w ciąży? - zapytał z usmiechem. Ten jego entuzjazm i optymizm... - Będę wujkiem, oho, aha, oł jeee! - zaczął tańczyć swój taniec zwycięstwa. Boże! Z kim ja żyję!?
- A tak wgl to dlaczego płaczesz? Powinnaś się cieszyć z tego \, że jestes w ciązy. Przeważnie tak jest... - powiedział zamyślony.
- A jak Ross zrwie zaręczyny i nie będzie chciał tego dziecka? - zpaytałam z załamaniem i bólem w oczach. - on popatrzył na mnie z pobłażaniem..
- Słońce... Ross? On zawsze mi opowiadał ile chce mieć dzieci, jak będa miały na imię. I nawet niedawno mi powiedział, ze to właśnie z tobą teraz chciały mieć dziecko. Życzenie spełnione! - powiedział, mocno mnie przytulając.
- Myślisz? - zapytałam ocierając łzy.
- Ja nie myślę ja to wiem. - powiedział śmiejąc się. Po jakichś 5 minutach usłyszeliśmy głośne śmiechy. Ocho! Wrócili. Ja szybko zabrał test i ukryłam go w walizce. Na całe szczęście dzisiejszy wieczór minął spokojnie. Oprócz kolacji.... opowiem wam całe zdarzenie... Zaczynamy wszyscy w kuchni WSZYSCY robić kolację. No to dlatego wyjęłam sobie szyneczkę, serek, sałtę i rzodkiewkę. Tak miałam ochote na mięso, ale oczywiście szanowny pan Riker musiał mi przeszkodzić w robieniu.
- A co ty wyprawiasz? - zapytał baaaardzo zdziwiony.
- No jak to co Kolacje se robię. - odpowiedziałam na jego retoryczne pytanie.
- O nie, nie \, nie kochana. Tak nie będzie. - powiedział zabierając mi szynkę i ser.
- No co ty robisz, ja mam taka ochotę na tą szyneczkę, tak smakowicie wygląda.
- Wieem, ale ty nie możesz jeść szyneczki - powiedział głupkowato sie uśmiechając. To całe zdarzenie obserwowała rodzinka.
- A niby dlaczego? - zapytałam
- Bo wkułem na pamięć cały twój jadłospisik. - powiedział śmiejąc się szyderczo. Cholera! No tak, ajk my siedzielismy i oglądalismy film, to Riker siedział w fotelu na telefonie i coś czytaj. Jak się okazuje to był mój jadłospis ciążowy.
- Urgh! - warknęłam wkurzona.
- A teraz jak grzeczne dziecko pójdziesz ładnie do salonu pobawić sie iPadzikiem a ja ci zrobie to co dla ciebie jest odpowiednie.
- No nie!!! - jęknęłam przegrana. Już miałam pojść "grzecznie" do salonu, ale powstrzymał mnie głos Rossa.
- O co chodzi? - zapytał zdziwiony
- Kiedyś sie dowiesz... - powiedziałam i poszłam do wcześniej wspomnianego miejsca.
--------------------------------------------------------------------
#Rossiaczkowa
wtorek, 28 kwietnia 2015
Heeeej
Dziękuję za wyświetlenia mojego bloga! :*
Tutaj daty i liczby wyświetleń
23.04 - 20
24.04 - 5
25.04 - 5
26.04 - 19
27.04 - 34
28.04 - 2 :( Tylko 2 :(
Tutaj daty i liczby wyświetleń
23.04 - 20
24.04 - 5
25.04 - 5
26.04 - 19
27.04 - 34
28.04 - 2 :( Tylko 2 :(
niedziela, 26 kwietnia 2015
;*
Witajcie! Dziękuję, że tak cierpliwie czekacie na rozdział, ale nie wiem do końca kiedy się pojawi, może dzisiaj, może jutro, a może dopiero pojutrze... Mam 2 sprawdziany pod rząd :( Więc chyba sami rozumiecie... szkoła... :( Ja chcę wakacje! No cóż, takie życie, ale błagam nie obrażajcie się na mnie, że tak długo nie ma rozdziału, po prostu mam obowiązki tak jak pewnie wy. Przypominam o głosowaniu na blogu ;) Pozdrawiam i do napisania.
#Rossiaczkowa
#Rossiaczkowa
piątek, 24 kwietnia 2015
czwartek, 23 kwietnia 2015
Rozdział 43
Rozdział 43
*Oczami Rydel* (NOWOŚĆ! XD)
Wstałam bardzo wcześnie, bo o 7.00, a koncert dopiero o 12.00. Nie wiem zupełnie co mogę porobić... Najlepszym moim zajęciem na takie rzeczy jest myślenie, o problemach, o życiu i o innych podobnych sprawach... Tak postanowiłam zrobić i teraz. Ogólnie to Laura myślała, że ja nie będę chciała dzielić łóżka Ellingtonem. Oj, jak bardzo się myliła! Ja wręcz o tym marzyłam. Po prostu kocham Ellingtona nad życie, a wie o tym tylko Rydel i Vanessa, ale czy ja mam pewność, że nie wygadały chłopakom... W sumie jak by wygadały, to Ell już by się mnie dawno zapytał, czy to prawda. Ale może się wstydzi? Tyle pytań, a BRAK jakichkolwiek odpowiedzi. Niestety "Life is brutal...". Pragnęłam jego ust, jego uśmiechu, jego oczu, jego całego! Ale czy on czuję to samo? Nawet nie mam na co liczyć... Miliony fanek, a on akurat zakochał by się we mnie... Nie to na pewno nie wypali. Ale serce z każdym dniem, boli coraz bardziej. Przeżyliście kiedyś nieodwzajemnioną miłość? Dobrze wiem jak się czuliście. To jest straszne! I nagle poczułam czyjąś zimną dłoń, na ramieniu. Za pomocą tego dotyku, moje ciało przeszedł dreszcz, a zimnę opuszki tego ktosia, powodowały u mnie gęsią skórkę. Zapomniałabym wspomnieć, że w połowie mojego myślenia, chciałam pójść do łazienki. No właśnie.... CHCIAŁAM... zatrzymałam się tam wlepiając mój nieobecny wzrok, w mahoniowe drzwi, trzymając jedną rękę na klamce, drugą na włączniku od światła. Gdy się odwróciłam, moje serce nagle przestało pracować, oddechu zabrakło w płucach, a źrenice rozszerzyły się do maksymalnej objętości. Albowiem, zobaczyłam przed sobą.......................... (tutaj każdy myśli, że Ellingtona. Oj jak bardzo się mylicie xD).
*Oczami Rossa*
Obudziłem się o 10. Ołłł... trochę sobie pospałem......... Obok siebie zobaczyłem cały mój świat, który wpatrywał się we mnie swoimi przepięknymi, czekoladowymi oczami. Alee... nie zauważyłem Rydel... dziiiwneeeeee. bardzo dziwne. Przecież za ponad 2 godziny koncert, a ona gdzieś wybywa!? Jaja se robi!? Trzeba do niej niedługo zadzwonić, jak nie wróci. Na razie zajmiemy się Lau...
- Hej. - powiedziała rozpromieniona. Ocho! Dobry humorek dopisuję, widzę. No i świetnie! Mi też xD
- No hej. - odpowiedziałem i piłem jej się usta. Ona wplotła mi swoje palce we włosy, a ja, położyłem rękę tak, aby nie oderwała się ode mnie. Całowaliśmy się tak może z 10 minut. Niespodziewanie Laura się oderwała. Spojrzałem na nią pytająco.
- Która godzina? - zapytała unosząc brwi i biorąc mojego iPhona.
- O cholera! Już 20 po 10! - tak się wydarła, że wszyscy sie pobudzili. I dobrze! Robota z głowy... Chwilę potem ypruła do łazienki, z wcześniej wybranym zestawem, którego nie widziałem.
*Oczami Lau*
- Co za palant, normalnie **********. - biegnąc do łazienki klęłam na Rossa. Jak weszłam do łazienki wykąpałam się, potem wytarłam, umyłam zęby i się ubrałam w to:
*Oczami Rydel* (NOWOŚĆ! XD)
Wstałam bardzo wcześnie, bo o 7.00, a koncert dopiero o 12.00. Nie wiem zupełnie co mogę porobić... Najlepszym moim zajęciem na takie rzeczy jest myślenie, o problemach, o życiu i o innych podobnych sprawach... Tak postanowiłam zrobić i teraz. Ogólnie to Laura myślała, że ja nie będę chciała dzielić łóżka Ellingtonem. Oj, jak bardzo się myliła! Ja wręcz o tym marzyłam. Po prostu kocham Ellingtona nad życie, a wie o tym tylko Rydel i Vanessa, ale czy ja mam pewność, że nie wygadały chłopakom... W sumie jak by wygadały, to Ell już by się mnie dawno zapytał, czy to prawda. Ale może się wstydzi? Tyle pytań, a BRAK jakichkolwiek odpowiedzi. Niestety "Life is brutal...". Pragnęłam jego ust, jego uśmiechu, jego oczu, jego całego! Ale czy on czuję to samo? Nawet nie mam na co liczyć... Miliony fanek, a on akurat zakochał by się we mnie... Nie to na pewno nie wypali. Ale serce z każdym dniem, boli coraz bardziej. Przeżyliście kiedyś nieodwzajemnioną miłość? Dobrze wiem jak się czuliście. To jest straszne! I nagle poczułam czyjąś zimną dłoń, na ramieniu. Za pomocą tego dotyku, moje ciało przeszedł dreszcz, a zimnę opuszki tego ktosia, powodowały u mnie gęsią skórkę. Zapomniałabym wspomnieć, że w połowie mojego myślenia, chciałam pójść do łazienki. No właśnie.... CHCIAŁAM... zatrzymałam się tam wlepiając mój nieobecny wzrok, w mahoniowe drzwi, trzymając jedną rękę na klamce, drugą na włączniku od światła. Gdy się odwróciłam, moje serce nagle przestało pracować, oddechu zabrakło w płucach, a źrenice rozszerzyły się do maksymalnej objętości. Albowiem, zobaczyłam przed sobą.......................... (tutaj każdy myśli, że Ellingtona. Oj jak bardzo się mylicie xD).
*Oczami Rossa*
Obudziłem się o 10. Ołłł... trochę sobie pospałem......... Obok siebie zobaczyłem cały mój świat, który wpatrywał się we mnie swoimi przepięknymi, czekoladowymi oczami. Alee... nie zauważyłem Rydel... dziiiwneeeeee. bardzo dziwne. Przecież za ponad 2 godziny koncert, a ona gdzieś wybywa!? Jaja se robi!? Trzeba do niej niedługo zadzwonić, jak nie wróci. Na razie zajmiemy się Lau...
- Hej. - powiedziała rozpromieniona. Ocho! Dobry humorek dopisuję, widzę. No i świetnie! Mi też xD
- No hej. - odpowiedziałem i piłem jej się usta. Ona wplotła mi swoje palce we włosy, a ja, położyłem rękę tak, aby nie oderwała się ode mnie. Całowaliśmy się tak może z 10 minut. Niespodziewanie Laura się oderwała. Spojrzałem na nią pytająco.
- Która godzina? - zapytała unosząc brwi i biorąc mojego iPhona.
- O cholera! Już 20 po 10! - tak się wydarła, że wszyscy sie pobudzili. I dobrze! Robota z głowy... Chwilę potem ypruła do łazienki, z wcześniej wybranym zestawem, którego nie widziałem.
*Oczami Lau*
- Co za palant, normalnie **********. - biegnąc do łazienki klęłam na Rossa. Jak weszłam do łazienki wykąpałam się, potem wytarłam, umyłam zęby i się ubrałam w to:
(szpilki były identycznego koloru co kwiatki na sukience, tu są troszkę jaśniejsze :) )
Paznokcie:
Make up
I fryz...
CDN ;)
środa, 22 kwietnia 2015
wtorek, 21 kwietnia 2015
Iiiiiiiiiiinfooooooo!
Informuję was moje misie, że dodałam bohatera... :) Zajrzyjcie, do zakłądki i PRZYPOMINAM o zakładce "PYTANKA" i "WASZE BLOGI" :D Rozdział MOŻE będzie dzisiaj ;)
#Rossiaczkowa
#Rossiaczkowa
poniedziałek, 20 kwietnia 2015
Rozdział 42
Rozdział 42
*Oczami Lau*
Zbliżała się godzina 20.00. Byłam wykończona dzisiejszym dniem. Najpierw szok po wstaniu, szykowanie się w trasę w 17 minut, Vanka z autobusie i jeszcze te wymioty. Nie wiem zupełnie dlaczego wymiotowałam. Nie mam żadnej choroby lokomocyjnej. Więc???
- Słuchajcie, ja już jestem zmęczona i idę spać. - powiedziałam wstając.
- Ok, my niedługo też idziemy spać. - powiedział Rocky.
- Ale chwilka... No bo został podział łóżek są 2 jednoosobowe i 3 dwuosobowe. - powiedziała Rydel. Ja wpadłam na super pomysł podziału... :D
- To może zróbmy tak ja będę spała z Rossem, Vanessa z Rikerem, ty z Ellem, a Rocky i RyRy osobno. - zaproponowałam i wiedziałam, że to wypali. Ogólnie to wszyscy kiedyś się spotkaliśmy bez Rydel i Ella i postanowiliśmy, że będziemy robisz wszystko, żeby ich do siebie zbliżyć. Oni naprawdę do siebie pasują. Kiedyś zapytałam Delly czy coś między nimi jest, a ona odpowiedziała: "Tak, chyba powietrze". I od tej rozmowy chciałam coś zmienić w jej życiu, bo ona naprawdę go kocha (bo sama się do tego przyznała). No nie ważne... Wszyscy się zgodzili, więc zaczęłam iść w stronę łóżek. Zatrzymał mnie pewien głos...
- Poczkaj... Idę z tobą. - powiedział Ross, wstając z kanapy. Ja się tylko uśmiechnęłam. Poszłam do sypialni i wzięłam z walizki moją piżamkę od Rossa. Ooo... A już myślałam, że jej nie spakował... Jednak się myliłam. Z kosmetyczki wzięłam malinowy żel, szczotkę, szczoteczkę i pastę i gumkę do włosów. Szybko wzięłam prysznic, przebrałam się w piżamkę, wysuszyłam włosy i spięłam je w luźnego koka i umyłam zęby. Tak gotowa do spania, wyszłam z pokoju czystości... Tam zobaczyłam mojego kochanego lenia, który leżał na wznak, z rozłożonymi rękami i twarzą w poduszce. Postanowiłam go trochę powkurzać, w sumie nie wiem czy można nazwać to wkurzaniem, ale zawsze pośmiać się można... Z całej siły się na niego rzuciłam i teraz leżałam tak jak on tylko, że na nim. Z całej siły się na niego walnęłam, a ten nic! No i jak tu z takim żyć!? I właśnie w tym momencie, moje przemyślenia, przerwał bardzo nieprzewidywalny ruch Rossa. On obrócił się pode mną i usiadł. Mnie oczywiście posadził sobie tak jak chciał. Gdy patrzyłąm tak na jego śliczną twarz, spoglądnęłam na usta... Już nie mogłam się oprzeć tym pełnym, ciepłym i miękkim ustom i bez żadnego uprzedzenia wpiłam mu się w mordkę :D
Wyglądało to mniej więcej tak:
Ocho! Czuję blask flesza. Albo Delly albo Vanka. Obstawiam Vankę, bo ona wszędzie normalnie łązi z tym aparatem, już czuję ile tam jest zdjęć, o których nie mam bladego pojęcia! Kiedyś jej ukradnę ten aparat, zamknę się w łazience z Rossem i będziemy oglądać, te wszystkie żenujące zdjęcia xD No nic... Takie życie :) Potem już poszliśmy spać, nie iedząc co nas juto czeka...
------------------------------------------------------------------------------
Nudny, ale cóż. :( Juto, albo pojutze kolejny ;)
Macie Lau <3
:(
Smutam, że wczoraj nie dobiliście do ustalonej liczby, ale co tam! :) Rozdział dodam jeszcze sdzisiaj, więc czekajcie cierpliwie! :)
#Rossiaczkowa
#Rossiaczkowa
niedziela, 19 kwietnia 2015
sobota, 18 kwietnia 2015
Rozdział 41
Rozdział 41
*Oczami Lau*
My z Rossem od razu zajęliśmy najwygodniejszą kanapę - kanapę dla dwojga. Wszyscy zasiedli na swoich miejscach z jakąś przekąską i ruszyliśmy. Czekało nas 7 godzin drogi... Po 10 minutach gadania i jazdy. Usłyszeliśmy trzask drzwi. Wszyscy się wystraszyliśmy oprócz Rikera. Ten se siedział spokojnie, jak gdyby nigdy nic. Nagle z łazienki wyszła Vanessa!
- Co ona tu robi!? - podniosłam się z siadu i wydarłam na Rikera.
- No, no siostra, ale żeś się odwaliła.- powiedziała z podziwem Vanessa. Myślałam, że nie wiem co jej zrobię...
- Spokojnie mała.- powiedział Ross przytulając mnie od tyłu. Ja wzięłam głęboki wdech i się odstresowałam.
- Boże jak on na nią działa. - szepnęła pełna podziwu Vanka z Ryd.
- Dopiero teraz to odkryłyście? - zapytał z politowaniem Riker.
- Ymm... wiecie, że my tu jesteśmy prawda? - zapytałam.
- No taaak.
- Dobra, a teraz m uzasadnij dlaczego Vanessa się tutaj znajduję. - powiedziałam spokojnie do Rika, popijając wodę, ponieważ jakoś mi się tak słabo zrobiło.
- No bo Vaaan... jest.... ymmm..... n-no... m-moją dziewczyną. - i po tym co powiedział wyplułam całą wodę, którą miałam w buzi prosto na jego koszulę. Like!
- Yymmm... no dzięki Lau...- zaczął kiwac głową Riker. Ja z Vanessą zaczęłyśmy się śmiać strasznie głośno, zwijając się ze śmiechu i trzymając za brzuch. Nagle autobus gwałtownie zahamował, a my poleciałyśmy do tyłu. Szczęście, że chłopaki stali za nami to nas złapali. Mi się zrobiło strasznie niedobrze. Szybko wyrwałam się z objęć Rossa i popędziłam do łazienki. Jak już załatwiłam swoją niecodzienną potrzebę oparłam się o ścianę, trzymając za brzuch. Ściana była zimna i było mi przyjemnie chłodno. Po jakichś 5 minutach postanowiłam wstać. Umyłam buzię i zęby. Gdy wstałam, ledwo co trzymałam się na nogach. Zupełnie nie wiem, dlaczego tak się stało. Przecież ja żadnej choroby lokomocyjnej nie mam. Gdy wyszłam z łazienki podtrzymują się ściany, wszyscy jak mnie zobaczyli to wyłupili oczy...
- Boże Lau co ci się stało?- zapytał Ross, z przerażeniem w oczach podchodząc do mnie i doprowadzając mnie do kanapy.
- S-sama n-nie w-wiem. - wyszeptałam, ciągle ściskając się za brzuch. Ale nagle coś do mnie dotarło... Jeżeli Vanka jest dziewczyną Rikera, to...
- Van...- wyszeptałam, a siostra szybko zjawiła się obok mnie. - No bo jak ty jesteś z Rikerem to co z... - tu nie dokończyłam, bo Van mi przerwała.
- Zerwaliśmy. B-bo o-n chciał mnie w-w...- zaczęła ze łzami w oczach.
- Nie kończ. - szybko jej przerwałam. - Zgoda? - zapytałam z lekkim uśmiechem.
- Zgoda... - przytulasek obowiązkowy.... :)
---------------------------------------------
Skończyyłam! Proszę! :* No to do napisania! :*
#Rossiaczkowa
*Oczami Lau*
My z Rossem od razu zajęliśmy najwygodniejszą kanapę - kanapę dla dwojga. Wszyscy zasiedli na swoich miejscach z jakąś przekąską i ruszyliśmy. Czekało nas 7 godzin drogi... Po 10 minutach gadania i jazdy. Usłyszeliśmy trzask drzwi. Wszyscy się wystraszyliśmy oprócz Rikera. Ten se siedział spokojnie, jak gdyby nigdy nic. Nagle z łazienki wyszła Vanessa!
- Co ona tu robi!? - podniosłam się z siadu i wydarłam na Rikera.
- No, no siostra, ale żeś się odwaliła.- powiedziała z podziwem Vanessa. Myślałam, że nie wiem co jej zrobię...
- Spokojnie mała.- powiedział Ross przytulając mnie od tyłu. Ja wzięłam głęboki wdech i się odstresowałam.
- Boże jak on na nią działa. - szepnęła pełna podziwu Vanka z Ryd.
- Dopiero teraz to odkryłyście? - zapytał z politowaniem Riker.
- Ymm... wiecie, że my tu jesteśmy prawda? - zapytałam.
- No taaak.
- Dobra, a teraz m uzasadnij dlaczego Vanessa się tutaj znajduję. - powiedziałam spokojnie do Rika, popijając wodę, ponieważ jakoś mi się tak słabo zrobiło.
- No bo Vaaan... jest.... ymmm..... n-no... m-moją dziewczyną. - i po tym co powiedział wyplułam całą wodę, którą miałam w buzi prosto na jego koszulę. Like!
- Yymmm... no dzięki Lau...- zaczął kiwac głową Riker. Ja z Vanessą zaczęłyśmy się śmiać strasznie głośno, zwijając się ze śmiechu i trzymając za brzuch. Nagle autobus gwałtownie zahamował, a my poleciałyśmy do tyłu. Szczęście, że chłopaki stali za nami to nas złapali. Mi się zrobiło strasznie niedobrze. Szybko wyrwałam się z objęć Rossa i popędziłam do łazienki. Jak już załatwiłam swoją niecodzienną potrzebę oparłam się o ścianę, trzymając za brzuch. Ściana była zimna i było mi przyjemnie chłodno. Po jakichś 5 minutach postanowiłam wstać. Umyłam buzię i zęby. Gdy wstałam, ledwo co trzymałam się na nogach. Zupełnie nie wiem, dlaczego tak się stało. Przecież ja żadnej choroby lokomocyjnej nie mam. Gdy wyszłam z łazienki podtrzymują się ściany, wszyscy jak mnie zobaczyli to wyłupili oczy...
- Boże Lau co ci się stało?- zapytał Ross, z przerażeniem w oczach podchodząc do mnie i doprowadzając mnie do kanapy.
- S-sama n-nie w-wiem. - wyszeptałam, ciągle ściskając się za brzuch. Ale nagle coś do mnie dotarło... Jeżeli Vanka jest dziewczyną Rikera, to...
- Van...- wyszeptałam, a siostra szybko zjawiła się obok mnie. - No bo jak ty jesteś z Rikerem to co z... - tu nie dokończyłam, bo Van mi przerwała.
- Zerwaliśmy. B-bo o-n chciał mnie w-w...- zaczęła ze łzami w oczach.
- Nie kończ. - szybko jej przerwałam. - Zgoda? - zapytałam z lekkim uśmiechem.
- Zgoda... - przytulasek obowiązkowy.... :)
---------------------------------------------
Skończyyłam! Proszę! :* No to do napisania! :*
#Rossiaczkowa
Rozdział 40
Dziękuję za 653 wyświetlenia bloga i za czytanie mojego bloga. Jedyne co mnie smuci to, to że nie komentujecie, ale co tam. No to macie rozdział! :)
Rozdział 40
*Oczami Lau*
Za drzwiami stała rodzinka Lynch, ze swoimi pakunkami. Yyy??? Aaaa no taaaaa. To przecież przed nasz dom ma podjechać autobusik. Zapomniaaałaaam.
- Rosssss! Złaź z walizkami - wydarłam się z holu.
- No już idę, idę... - wydarł się do mnie. Rodzinka tylko popatrzyła się na mnie dziwnie.
- No co? - zapytałam zdezorientowana.
- Nic, nic. - odpowiedzieli chórkiem, a ja zmrużyłam oczy.
- ...tylko nie wiem czy wiesz, ale za pół godziny jest autko, a ty jesteś nie ubrana. - zaczął się śmiać Ross, przytulający mnie od tyłu.
- Cholera jasna! - wrzasnęłam i pobiegłam do sypialni. Z dołu było tylko słychać śmiech. Ja wybrałam z szafy to:
( tylko torebkę wzięłam identyczną, ale na pasku) i pobiegłam do łazienki. Wzięłam 5 minutowy prysznic. Potem wytarłam się dokładnie i włożyłam sukienkę oraz buty. Make up zrobiłam też w 5 minut, oto efekt końcowy:
Rozdział 40
*Oczami Lau*
Za drzwiami stała rodzinka Lynch, ze swoimi pakunkami. Yyy??? Aaaa no taaaaa. To przecież przed nasz dom ma podjechać autobusik. Zapomniaaałaaam.
- Rosssss! Złaź z walizkami - wydarłam się z holu.
- No już idę, idę... - wydarł się do mnie. Rodzinka tylko popatrzyła się na mnie dziwnie.
- No co? - zapytałam zdezorientowana.
- Nic, nic. - odpowiedzieli chórkiem, a ja zmrużyłam oczy.
- ...tylko nie wiem czy wiesz, ale za pół godziny jest autko, a ty jesteś nie ubrana. - zaczął się śmiać Ross, przytulający mnie od tyłu.
- Cholera jasna! - wrzasnęłam i pobiegłam do sypialni. Z dołu było tylko słychać śmiech. Ja wybrałam z szafy to:
( tylko torebkę wzięłam identyczną, ale na pasku) i pobiegłam do łazienki. Wzięłam 5 minutowy prysznic. Potem wytarłam się dokładnie i włożyłam sukienkę oraz buty. Make up zrobiłam też w 5 minut, oto efekt końcowy:
Wybrałam taki, ponieważ uważałam, że pasował mi do butów. Nad fryzurą poświęciłam dokładnie 7 minut. Jeszcze tylko malinowy błyszczyk......... i gotowe! Gdy wyszłam z łazienki, chwyciłam moją torebkę. Wpakowałam do niej: gumę do żucia, perfumy, tusz do rzęs z błyszczykiem, telefon, słuchawki i portfel. Torebkę założyłam na ramię i szybko zbiegłam po schodach do salonu. Gdy zatrzymałam się po chwili, zobaczyłam całą rodzinkę wraz z Rossem wpatrzoną we mnie, z szeroko otwartą buzią.
- Wow! - powiedzieli znowu chórkiem.
- Co? - zapytałam naprawdę zdezorientowana.
- Ślicznie wyglądasz.- powiedział Ross podchodząc do mnie z uśmiechem i mnie całując, ja złapałam go za kark jedną ręką, a drugą położyłam na torsie, on złapał mnie w talii.
- Awwww....- powiedziało rodzeństwo. Oboje uśmiechnęliśmy sie przez pocałunek. Niestety, przerwał nam tą sielankę trąbiący autobus. Urgh! Dlaczego w takim momencie!? Ale zaraz pomyślałam sobie, że jedzie dłuuugo, więc będę miała Rossa tylko dla siebie. Jak chłopaki zapakowali walizki, wszyscy wsiedliśmy do autobusu, było tam ślicznie! Panowały tam kolory beż, biały, brązowy, kawowy... My z Rossem od razu zajęliśmy kanape dla dwojga...
---------------------------------------------------------------------------------
Mam nadzieję, że się podoba. Jeszcze może dzisiaj napiszę 41 :D
#Rossiaczkowa
Boże!
Boże czy ty to widzisz i nie grzmisz!? Dziękuje bardzo za 125 wyświetlen bloga. Produkcję rozdziału wznawiam!
#Rossiaczkowa
#Rossiaczkowa
WoW!
92 wyświetlenia bloga ( dzisiaj) :D Dobijecie do 100??? Ja mimo wszystko wstawię rozdział, bo jakoś bardzo skłonni do komentowania nie jesteście, ale cóż. :)
#Rossiaczkowa
#Rossiaczkowa
Akcja!!!
Kolejna akcja! :D Jak pod jakimkolwiek rozdziałem ogólnie to jak będzie razem 10 komentarzy i 80 wyświetleń bloga dodam meega długi rozdział.
#Rossiaczkowa
#Rossiaczkowa
BOŻE! CZY TY TO WIDZISZ!?
Hejjkaa!
Dzisiaj patrzę 72 wejścia na bloga, wczoraj 75! Jesteście wspaniali! :D Już się biorę za rozdzialik! :D
#Rossiaczkowa
Dzisiaj patrzę 72 wejścia na bloga, wczoraj 75! Jesteście wspaniali! :D Już się biorę za rozdzialik! :D
#Rossiaczkowa
Dziękuję!
Dziękuję za wczorajsze 75 wyświetleń bloga! :) Może, ale MOŻE napiszę dzisiaj rozdział :)
#Rossiaczkowa
#Rossiaczkowa
piątek, 17 kwietnia 2015
Rozdział 39
Rozdział 39
*Oczami Lau*
W salonie było istne pobojowisko... No to uwaga, werbel proszę! Rydel spała na wielkiej i wysokiej komodzie stojącej w salonie, Rocky był przewieszony prze stół (ręce i nogi mu bezwładnie wisiały)z jedną ręką w chipsach, a buzi w kawałku ciasta, Ellington spał sobie na żyrandolu (WHAT!?), Vanka była przyklejona do ściany!? W ogóle to przecież ona nie chciała byc na tej imprezie i... PRZYKLEJONA DO ŚCIANY!? O!!! A teraz hit! Nie wiemy gdzie jest Riker. No to przeszukaliśmy cały dom i nie ma! Została tylko łazienka. No to przeżyliśmy szok. Uwaga, uwaga! Riker spał sobie z głową w kiblu, a nogi miał w wannie.
- Boże czy ty to widzisz? - zapytałam z przerażeniem w oczach i w głosie.
- I nie grzmisz? - zapytał Ross tak samo.
- No trudno, trzeba ich jakoś obudzić, nie? Przecież dzisiaj wyjeżdżamy na tą 3 miesięczną trasę koncertową.
- Nooo... a ja mam taką propozycję spakujmy się najpierw, a potem ich obudźmy jest dopiero 8.30. Luuuuzik. - powiedział Ross
- No ok, aleee jest warunek. Ty pakujesz mnie, a ja ciebie. - uśmiechnęłam się pogodnie - No bo każdy zapakuje to co mu się podoba z ubrań najbardziej drugiej osoby.
- Ok. - powiedział szybko, przewiesił sobie mnie przez ramię i pobiegł do sypialni. Po chwili wyjęliśmy dwie walizki z logo R5. Moją różową z okrągłą czarną naklejką z różowym logo, poobklejaną róznymi słodkimi zdjęciami, a Rossa czarną z różową okrągłą naklejką z czarnym logo R5. Tylko ja i Rydel miałyśmy różowe. Vanka niestety takiej nie miała, ponieważ nie była członkiem rodziny Lynch. Bez obrazy! Nie chodzi z Rikerem więc...
Ja spakowałam Rossowi kilka bluzek na ramiączka, podkoszulek z krótkim, bluz, 2 marynarki, kilka par spodni, wybrałam mu prawie same różowe bokserki i wpakowałam jeszcze jego okulary przeciwsłoneczne i najładniejsze perfumy. Był zadowolony z mojej pracy. Ja spojrzałam na jego dzieło. Kilka sukienek, bluzeczek z krótkim, na ramiączka, kilka nawet z długim, jego ulubione moje bluzy, spodnie, bieliznę, kilka marynarek, zobaczyłam też kilka par szpilek, biżuterię, kosmetyki i perfumy. Boże my wiemy o sobie wszystko!!! Zadowoleni skończyliśmy pracę i zapięliśmy walizki. Postanowiliśmy obudzić towarzystwo. Dlatego udaliśmy się do naszej sali prób i ja wzięłam talerze, a Ross trąbkę. I tak się zaczęło...
Wszyscy pospadali ze swoich miejsc "spania". I oczywiście najlepsze zjawisko... ICH BEZCENNE MINY! :D Jak już się na nas powkurzali, to daliśmy im tabletki na kaca, a sami zaczęliśmy robić śniadanko dla brygadki. Za niecałe 4 godziny miał przyjechać autobus R5. Jak wszyscy to usłyszeli i zwiali nam z domu się pakować. My uznaliśmy, że to jeszcze lepiej bo nie musimy po nich sprzątać bo wszystko posprzątali i nie musimy im robić śniadanie. My na spokojnie bez stresu zjedliśmy przepyszną jajecznicę ze szczypiorkiem, a do tego herbatę. Potem postanowiliśmy obejrzeć jakiś film. Gdy zaczęliśmy oglądać zadzwonił dzwonek do drzwi. Ja niechętnie wstałam i poszłam otworzyć...
---------------------------------------------
Za te dzisiejsze 70 wejść na bloga! :) Dziękuję! :D Jutro mam MEEEGAA DUUUŻO nauki więc PRAWDOPODOBNIE rozdziału nie będzie :(
Kolorowych koszmarów! :D
#Rossiaczkowa
*Oczami Lau*
W salonie było istne pobojowisko... No to uwaga, werbel proszę! Rydel spała na wielkiej i wysokiej komodzie stojącej w salonie, Rocky był przewieszony prze stół (ręce i nogi mu bezwładnie wisiały)z jedną ręką w chipsach, a buzi w kawałku ciasta, Ellington spał sobie na żyrandolu (WHAT!?), Vanka była przyklejona do ściany!? W ogóle to przecież ona nie chciała byc na tej imprezie i... PRZYKLEJONA DO ŚCIANY!? O!!! A teraz hit! Nie wiemy gdzie jest Riker. No to przeszukaliśmy cały dom i nie ma! Została tylko łazienka. No to przeżyliśmy szok. Uwaga, uwaga! Riker spał sobie z głową w kiblu, a nogi miał w wannie.
- Boże czy ty to widzisz? - zapytałam z przerażeniem w oczach i w głosie.
- I nie grzmisz? - zapytał Ross tak samo.
- No trudno, trzeba ich jakoś obudzić, nie? Przecież dzisiaj wyjeżdżamy na tą 3 miesięczną trasę koncertową.
- Nooo... a ja mam taką propozycję spakujmy się najpierw, a potem ich obudźmy jest dopiero 8.30. Luuuuzik. - powiedział Ross
- No ok, aleee jest warunek. Ty pakujesz mnie, a ja ciebie. - uśmiechnęłam się pogodnie - No bo każdy zapakuje to co mu się podoba z ubrań najbardziej drugiej osoby.
- Ok. - powiedział szybko, przewiesił sobie mnie przez ramię i pobiegł do sypialni. Po chwili wyjęliśmy dwie walizki z logo R5. Moją różową z okrągłą czarną naklejką z różowym logo, poobklejaną róznymi słodkimi zdjęciami, a Rossa czarną z różową okrągłą naklejką z czarnym logo R5. Tylko ja i Rydel miałyśmy różowe. Vanka niestety takiej nie miała, ponieważ nie była członkiem rodziny Lynch. Bez obrazy! Nie chodzi z Rikerem więc...
Ja spakowałam Rossowi kilka bluzek na ramiączka, podkoszulek z krótkim, bluz, 2 marynarki, kilka par spodni, wybrałam mu prawie same różowe bokserki i wpakowałam jeszcze jego okulary przeciwsłoneczne i najładniejsze perfumy. Był zadowolony z mojej pracy. Ja spojrzałam na jego dzieło. Kilka sukienek, bluzeczek z krótkim, na ramiączka, kilka nawet z długim, jego ulubione moje bluzy, spodnie, bieliznę, kilka marynarek, zobaczyłam też kilka par szpilek, biżuterię, kosmetyki i perfumy. Boże my wiemy o sobie wszystko!!! Zadowoleni skończyliśmy pracę i zapięliśmy walizki. Postanowiliśmy obudzić towarzystwo. Dlatego udaliśmy się do naszej sali prób i ja wzięłam talerze, a Ross trąbkę. I tak się zaczęło...
Wszyscy pospadali ze swoich miejsc "spania". I oczywiście najlepsze zjawisko... ICH BEZCENNE MINY! :D Jak już się na nas powkurzali, to daliśmy im tabletki na kaca, a sami zaczęliśmy robić śniadanko dla brygadki. Za niecałe 4 godziny miał przyjechać autobus R5. Jak wszyscy to usłyszeli i zwiali nam z domu się pakować. My uznaliśmy, że to jeszcze lepiej bo nie musimy po nich sprzątać bo wszystko posprzątali i nie musimy im robić śniadanie. My na spokojnie bez stresu zjedliśmy przepyszną jajecznicę ze szczypiorkiem, a do tego herbatę. Potem postanowiliśmy obejrzeć jakiś film. Gdy zaczęliśmy oglądać zadzwonił dzwonek do drzwi. Ja niechętnie wstałam i poszłam otworzyć...
---------------------------------------------
Za te dzisiejsze 70 wejść na bloga! :) Dziękuję! :D Jutro mam MEEEGAA DUUUŻO nauki więc PRAWDOPODOBNIE rozdziału nie będzie :(
Kolorowych koszmarów! :D
#Rossiaczkowa
Woho!
Jeszcze kochani tylko 2 wyświetlenia bloga i dodaję rozdział już na szybko go kończę ;) :) Dla was :*******
#Rossiaczkowa
#Rossiaczkowa
WoW!
Już 57 wyświetleń bloga... :) Bardzo się cieszę, ale mam nadzieję, że nie obrazicie się jeśli podwyższę stawkę do 70 wyświetleń i rozdział podany na tacy :D Mam już napisany (w połowie) i właśnie go kończę, więc dobijajcie! :D
#Rossiaczkowa
#Rossiaczkowa
:(
A&A się kończy! :'( Nwm czy na zawsze, ale się KOŃCZY! :(((((((( :'''''''''( Macie tutaj najnowsze zdjęcia z planu :)
#Rossiaczkowa
PS Ross znowu ściął włosy! Yay! Zdecydowanie lepiej mu w krótkich! Jak ma krótkie, wygląda ślicznie! :D
Dziękuję!
Dziękuję:
- za dzisiejsze 39 wejść na bloga
- za 542 wejścia na bloga! :*
Thnx! :)
#Rossiaczkowa
Piszę już rozdziała. :D W następnym będzie już trasa koncertowa! :)
PS Kocham to zdjęcie! (poniżej) <3
- za dzisiejsze 39 wejść na bloga
- za 542 wejścia na bloga! :*
Thnx! :)
#Rossiaczkowa
Piszę już rozdziała. :D W następnym będzie już trasa koncertowa! :)
PS Kocham to zdjęcie! (poniżej) <3
News!
Mam newsa! Nie wiem czy wiecie, ale Rydellingtton istnieje naprawdę! Rydel przyznała, że są razem! <3
#Rossiaczkowa
#Rossiaczkowa
środa, 15 kwietnia 2015
WoW!
Mamy już na tym blogu 101 postów! <3 Czy tylko mi to się skojarzyło ze "101 dalmatyńczyków"? xD
#Rossiaczkowa
#Rossiaczkowa
Spaaaamik :)
Spamik zdjęć Raury <3
Kocham Raurę! A wy?
Raura czy Raia.
A i tak ogólnie. Proszę się na mnie nie obrażać, że nie wstawiam zdjęć Rai, ale po pierwsze to jest blog o Raurze i <przepraszam> Maia jest jędzą, a po drugie nie lubię Rai. Nie obrażajcie się bo każdy może mieć swoje zdanie. ;) Mam nadzieję, że przez to się do mnie nie zrazicie :) <3
#Rossiaczkowa
Kocham Raurę! A wy?
Raura czy Raia.
A i tak ogólnie. Proszę się na mnie nie obrażać, że nie wstawiam zdjęć Rai, ale po pierwsze to jest blog o Raurze i <przepraszam> Maia jest jędzą, a po drugie nie lubię Rai. Nie obrażajcie się bo każdy może mieć swoje zdanie. ;) Mam nadzieję, że przez to się do mnie nie zrazicie :) <3
#Rossiaczkowa
Dajecie!
Dobijecie dzisiaj do 500 wyświetleń bloga??? Brakuje tylko 22, wierzę w Was! :*
#Rossiaczkowa
#Rossiaczkowa
35!
35 wyświetleń! :) No dajecie czadu! :D Mam pomysł! Jeżeli podoba wam się mój blog skomentujcie, jeżeli nie to omiń ten post. Jak nie będzie pod tym postem żadnego komentarza to będzie mi BARDZO smutno :( :'(
#Rossiaczkowa
Uwaga, uwaga!
Kochani! Wątpię, ze jutro dodam rozdział, ponieważ jadę na konkurs muzyczny <3 "Pięciolinia Marzeń", a potem mam lekcję gitary, więc.... słabo, ale może pojutrze, albo w weekend się pojawi :)
#Rossiczkowa
#Rossiczkowa
Rozdział 38
Rozdział 38
*Oczami Lau*
A potem zajęliśmy się sobą... Jak ja jeszcze wstawiałam zdobyte zdjęcia na twittera, Ross do mnie podszedł i zaczął całować z bardzo dużą czułością i oddaniem. Dobrze wiedziałam o co mu chodziło, sama tego chciałam. Ja przylgnęłam do ściany, a on naparł na mnie. Nasze pożądanie wciąż rosło. Naprawdę tego chcieliśmy. Ross zaczął iść ze mną w stronę łóżka. Potem role się odwróciły i ja pchnęłam go na pościel. Zaraz potem moja górna część ubrania (czytaj: bluzka) znalazła się na podłodze. To samo stało się z koszulką mojego narzeczonego. Marynarkę zdjął wcześniej. Przed chwilą Ross znowu przewrócił mnie na plecy i on był nade mną. Kolejna część mojego ubioru była na podłodze razem z jego
(czytaj: spodnie). I nagle Ross się zatrzymał, gdy miał już zdejmować mój biustonosz.
- Co jest? - zapytałam, nie ukrywając zdziwienia.
- C-czy ty napewno tego chcesz? - zapytał z niepewnością.
- Ross... Co to za pytanie? Pewnie, że chcę.- uśmiechnęłam się do niego. On szybko to odwzajemnił i przeszedł do wcześniej wykonywanego zadania. Po 2 minutach biustonosz leżał obok łóżka. Tym razem pierwsza zadziałałam ja i zdjęłam jego bokserki <różowe xD>, a on moje gatki. Potem chyba już wiecie co się działo... Może trwało to 2 godziny, może 3. Nie wiem było tak cudownie, że straciłam poczucie czasu.
*Rano*
Rano obudziłam się w wyśmienitym humorze. Po pierwsze przypomniałam sobie wczorajszą noc, a po drugie zobaczyłam przed moją twarzą uśmiechniętą twarz mojego wybranka.
- Witam, królewnę. - powiedział
- Witam królewicza - powiedziałam ze śmiechem. Jeszcze mocniej się do niego przysunęłam i przytuliłam.
- Jak po wczoraj - wyszeptał mi do ucha, całując włosy.
- Wspaniale, dziękuję - wyszeptałam, wtulając się w jego tors.
- Nie masz za co. - i tutaj wyczułam, że się uśmiecha. Odsunęłam się lekko od niego, ale byłam naddal bardzo blisko Rossa. Niespodziewanie tak po prostu go pocałowałam. No chyba mogę nie??? Gdy skończyliśmy uśmiechnęliśmy się do siebie.
- A może tak selfie na fejsbunia? - zapytał Ross sięgając po swojego iPhona i poruszając brwiami. Ja tylko głowę schowałam w poduszkę, śmiejąc się.
- Ale ja jestem bez make-upu. - protestowałam, ale nie dała rady. Ross walnął nam chyba ze 20 zdjęć z czego chyba połowe wstawił na fejsbunia. Potem postanowiliśmy się czymś okryć i zejść na dół. Ja założyłam jakąś koszulkę Rossa, a on same bokserki. Tym razem czarne. Przyznam wyglądał w nich seksownie. Jeszcze jak przeczesał włosy... Mrrr....Ja się tak rozmarzyłam, że nie zauważyłam, że Ross wziął mnie na ręce i zbiegał po schodach. Odruchowo krzyknęłam, a on szybko zatkał mi buźkę. Potem w 10 minut przygotował śniadanie i zwialiśmy na górę, śmiejąc się w niebogłosy...
---------------------------------------------
Wreszcie napisany! :D Mam nadzieję, że się podoba... :)
#Rossiaczkowa
Macie tutaj Raurę <3
*Oczami Lau*
A potem zajęliśmy się sobą... Jak ja jeszcze wstawiałam zdobyte zdjęcia na twittera, Ross do mnie podszedł i zaczął całować z bardzo dużą czułością i oddaniem. Dobrze wiedziałam o co mu chodziło, sama tego chciałam. Ja przylgnęłam do ściany, a on naparł na mnie. Nasze pożądanie wciąż rosło. Naprawdę tego chcieliśmy. Ross zaczął iść ze mną w stronę łóżka. Potem role się odwróciły i ja pchnęłam go na pościel. Zaraz potem moja górna część ubrania (czytaj: bluzka) znalazła się na podłodze. To samo stało się z koszulką mojego narzeczonego. Marynarkę zdjął wcześniej. Przed chwilą Ross znowu przewrócił mnie na plecy i on był nade mną. Kolejna część mojego ubioru była na podłodze razem z jego
(czytaj: spodnie). I nagle Ross się zatrzymał, gdy miał już zdejmować mój biustonosz.
- Co jest? - zapytałam, nie ukrywając zdziwienia.
- C-czy ty napewno tego chcesz? - zapytał z niepewnością.
- Ross... Co to za pytanie? Pewnie, że chcę.- uśmiechnęłam się do niego. On szybko to odwzajemnił i przeszedł do wcześniej wykonywanego zadania. Po 2 minutach biustonosz leżał obok łóżka. Tym razem pierwsza zadziałałam ja i zdjęłam jego bokserki <różowe xD>, a on moje gatki. Potem chyba już wiecie co się działo... Może trwało to 2 godziny, może 3. Nie wiem było tak cudownie, że straciłam poczucie czasu.
*Rano*
Rano obudziłam się w wyśmienitym humorze. Po pierwsze przypomniałam sobie wczorajszą noc, a po drugie zobaczyłam przed moją twarzą uśmiechniętą twarz mojego wybranka.
- Witam, królewnę. - powiedział
- Witam królewicza - powiedziałam ze śmiechem. Jeszcze mocniej się do niego przysunęłam i przytuliłam.
- Jak po wczoraj - wyszeptał mi do ucha, całując włosy.
- Wspaniale, dziękuję - wyszeptałam, wtulając się w jego tors.
- Nie masz za co. - i tutaj wyczułam, że się uśmiecha. Odsunęłam się lekko od niego, ale byłam naddal bardzo blisko Rossa. Niespodziewanie tak po prostu go pocałowałam. No chyba mogę nie??? Gdy skończyliśmy uśmiechnęliśmy się do siebie.
- A może tak selfie na fejsbunia? - zapytał Ross sięgając po swojego iPhona i poruszając brwiami. Ja tylko głowę schowałam w poduszkę, śmiejąc się.
- Ale ja jestem bez make-upu. - protestowałam, ale nie dała rady. Ross walnął nam chyba ze 20 zdjęć z czego chyba połowe wstawił na fejsbunia. Potem postanowiliśmy się czymś okryć i zejść na dół. Ja założyłam jakąś koszulkę Rossa, a on same bokserki. Tym razem czarne. Przyznam wyglądał w nich seksownie. Jeszcze jak przeczesał włosy... Mrrr....Ja się tak rozmarzyłam, że nie zauważyłam, że Ross wziął mnie na ręce i zbiegał po schodach. Odruchowo krzyknęłam, a on szybko zatkał mi buźkę. Potem w 10 minut przygotował śniadanie i zwialiśmy na górę, śmiejąc się w niebogłosy...
---------------------------------------------
Wreszcie napisany! :D Mam nadzieję, że się podoba... :)
#Rossiaczkowa
Macie tutaj Raurę <3
Dziękuję!
Dziękuję za 28 wejść (dzisiaj) na bloga! :* Rozdział cały czas się pisze :) A i proszę doradźcie mi w komentarzu jaką zrobić parę: Rydellington czy Rikęssę?
#Rossiaczkowa '
KOMNTUJESZ=MOTYWUJESZ!
#Rossiaczkowa '
KOMNTUJESZ=MOTYWUJESZ!
Smutno :(
Smutno mi bo ciągle tylko 2 osoby zauważają mojego posta :( Kiedyś było 7, 5... :( PRoszę odwiedzajcie mojego bloga! :)
#Rossiaczkowa
#Rossiaczkowa
Zabieram się do pracy!
Heeej!
Jak tam mój rozdział? Mam nadzieję, że się podoba... :) Niedługo, albo może długo zabiorę się za pisanie 37, ale to chyba pod wieczór bo muszę się uczyć... :(
#Rossiaczkowa
Jak tam mój rozdział? Mam nadzieję, że się podoba... :) Niedługo, albo może długo zabiorę się za pisanie 37, ale to chyba pod wieczór bo muszę się uczyć... :(
#Rossiaczkowa
wtorek, 14 kwietnia 2015
Rozdział 37
Rozdział 37
*Oczami Lau*
- CZY TY SE JAJA ZE MNIE ROBISZ!? - wydarł się na mnie Ell, ale ja postanowiła być sprytniejsza i udawać obojętną...
- Nie - powiedziałam bez entuzjazmu, gapiąc się w telefon i cały czas się do niego uśmiechając, ponieważ ciągle przybywało like i serduszek pod NA RAZIE dwoma filmikami. Znając mnie nagram jeszcze z 10 i porobię 150 zdjęć. Mądra ja! Jako że nie mam zamiaru dużo pić, a Lynch'owie się ochlają (oprócz Rossa) to będę miała niezłe materiały na portale i do gazet. Dobra wróćmy do naszej pokręconej imprezki.
- Czy ty się mnie boisz? - spytał podchodząc do mnie z niby "przeszywającym" spojrzeniem. Ja spojrzałam na niego z politowaniem. Patrzyliśmy się w swoje oczy gdzieś tak z 10 minut, aż Ell wymiękł.
- Na nią nic nie działa! - załamał się biedaczek, wyrzucając ręce do góry. No mówi się trudno. Raz się żyje!
- Nooo dooobra chodźcie grać w ta butelkę...- powiedziałam podskakując ( w miarę możliwości xD) radośnie. Oczywiście w tych podskokach wracałam do salonu... No to jak całe towarzystwo się ogarnęło i znów zasiedliśmy w kółku, Ell zakręcił. Pech chciał, żeby zatrzymało się na mnie... Pewnie Ell teraz wymyśli coś, żeby się na mnie odegrać... ale pewnie słabe to będzie...
- No to pytanie czy wyzwanie? - zapytał zacierając niecnie rączki, postanowiłam zaryzykować i wybrałam...
- Wyzwanie - odpowiedziałam pewna siebie.
- No dobrze... Napewno do tego zadania Ross będzie niezbędny...No to Laura tylko w koszulce Rossa, na jego plecach śpiewając Ruda tańczy jak szalona, a potem razem z ROssem będziesz darła się no ogólnie to nadal śpiewała tym razem Let's not be alone tonight przeleci się po centrum Los Angeles. - powiedział, a nam szczęka opadła.
- Okej. Ross dawaj koszulkę. -powiedziałam wyciągając rękę. - on zdjął z siebie koszulkę i dał mi ja poszłam do łazienki się przebrać i jak już wyszłam wyruszyliśmy do centrum Doszliśmy tam po 15 minutach. Centrum było strasznie zaludnione... Fuck! Będę miała przerąbane, ale no cóż raz się żyje. Wskoczyłam na Rossa i wyglądaliśmy tak:
*Oczami Lau*
- CZY TY SE JAJA ZE MNIE ROBISZ!? - wydarł się na mnie Ell, ale ja postanowiła być sprytniejsza i udawać obojętną...
- Nie - powiedziałam bez entuzjazmu, gapiąc się w telefon i cały czas się do niego uśmiechając, ponieważ ciągle przybywało like i serduszek pod NA RAZIE dwoma filmikami. Znając mnie nagram jeszcze z 10 i porobię 150 zdjęć. Mądra ja! Jako że nie mam zamiaru dużo pić, a Lynch'owie się ochlają (oprócz Rossa) to będę miała niezłe materiały na portale i do gazet. Dobra wróćmy do naszej pokręconej imprezki.
- Czy ty się mnie boisz? - spytał podchodząc do mnie z niby "przeszywającym" spojrzeniem. Ja spojrzałam na niego z politowaniem. Patrzyliśmy się w swoje oczy gdzieś tak z 10 minut, aż Ell wymiękł.
- Na nią nic nie działa! - załamał się biedaczek, wyrzucając ręce do góry. No mówi się trudno. Raz się żyje!
- Nooo dooobra chodźcie grać w ta butelkę...- powiedziałam podskakując ( w miarę możliwości xD) radośnie. Oczywiście w tych podskokach wracałam do salonu... No to jak całe towarzystwo się ogarnęło i znów zasiedliśmy w kółku, Ell zakręcił. Pech chciał, żeby zatrzymało się na mnie... Pewnie Ell teraz wymyśli coś, żeby się na mnie odegrać... ale pewnie słabe to będzie...
- No to pytanie czy wyzwanie? - zapytał zacierając niecnie rączki, postanowiłam zaryzykować i wybrałam...
- Wyzwanie - odpowiedziałam pewna siebie.
- No dobrze... Napewno do tego zadania Ross będzie niezbędny...No to Laura tylko w koszulce Rossa, na jego plecach śpiewając Ruda tańczy jak szalona, a potem razem z ROssem będziesz darła się no ogólnie to nadal śpiewała tym razem Let's not be alone tonight przeleci się po centrum Los Angeles. - powiedział, a nam szczęka opadła.
- Okej. Ross dawaj koszulkę. -powiedziałam wyciągając rękę. - on zdjął z siebie koszulkę i dał mi ja poszłam do łazienki się przebrać i jak już wyszłam wyruszyliśmy do centrum Doszliśmy tam po 15 minutach. Centrum było strasznie zaludnione... Fuck! Będę miała przerąbane, ale no cóż raz się żyje. Wskoczyłam na Rossa i wyglądaliśmy tak:
- Awww.... - powiedziało rodzeństwo.
- No co? - zapytałam
- No słodko razem wyglądacie - powiedziała Rydel i uwaga przerwa i FLESZ! Oh no! Będzie nasze zdjęcie pewnie na twitterze, asku i facebooku! No normalnie super! Jeszcze sama je lajknę! A teraz uwaga uwaga zaczyna się przedstawienie... Wszystko poszło zgodnie z planem Ella. Niektórzy ludzie patrzyli na nas jak na głupków niektórzy robili serduszka w powietrzu, niektórzy to nagrywali a jeszcze inni zdjęcia robili. A na dodatek jeszcze reporterzy przyleźli, no zajebiście! Najlepsze i najsłodsze było to jak nagle lunął deszcz i Ross uciekał ze mną na barana do domu. Teraz to już wszyscy ludzie robili serduszka w powietrzu i się rozmarzali. Jak wpadliśmy do domu to Ross szybko postawił mnie na ziemi i zaczął całować, szedł ze mną tak, aż do ściany. Jak przylgnęłam do ściany coraz bardziej się rozkręcaliśmy. Po jakichś 10 minutach nam przerwano. Oczywiście banda oszołomów wpadła do domu... No cóż jednym słowem impreza już chwile potem trwała w najlepsze...
*2 godziny później*
My od pół godziny z Rossem siedzimy w pokoju i się całujemy, nie wiemy co się dzieje na dole, ale jako, że jesteśmy mądrzy, a przynajmniej na takich wyglądamy zeszliśmy na dół... To co tam zobaczyliśmy zwaliło nas z nóg. W salonie było totalne pobojowisko. Popcorn, chipsy i cukierki walały się po podłodze, ciasta i wszystkie alkohole wypite i zjedzone. Na szczęście nic nie wylało się na mó =j piękny dywanik... No cholera jasna! Zbiję tego Rocky'ego! Wylał czerwone wino na mój śliczny biały dywanik. Ja szybko podbiegłam do miejsca zdarzenia i zabezpieczyłąm plamę..... :D A opowiem wam co teraz robili członkowie rodzinki. Uwaga, uwaga proszę o werbel! Riker całował i "miział" się ze ścianą, Rydel gwałciła szafę, Rocky całował lampę, a Ell, który bawił się w Tarzana bujał się na żyrandolu... My jak najszybciej poszliśmy do sypialni i się tam zabarykadowaliśmy... Teraz zajęliśmy się sobą...
CDN.
---------------------------------------------
Mam nadzieję, że się podoba :) Od razu informuję, że nie wiem kiedy wstawię następny rozdział, bo nie wiem jaki kaprys będzie miałą moja klawiatura i nwm kiedy akurat wybierze sobie moment, kiedy będzie działała :D Ale nie martwmy się! Patrzmy optymistycznie na świat! xD Pozdrawiam z łóżeczka i uwaga uwaga werbel proszę!
Pszczółka Maja oraz Gucio, smerfy, elfy i gumisie, Calineczka, małe misie, wszystkie ludki z dobranocki życzą wam przyjemniej nocki... no i ja oczywiście! :D
#Rossiaczkowa
Urodzinki Ella!
Dzisiaj obchodzimy urodzinki Ellingtona Lee Rattliffa! <3 Życzymy mu wszystkiego najlepszego, żeby ułożył sobie życie, szcześcia, zdrowia, bla, bla, bla... :D Przede wszystkim, żeby pod żadnym pozorem nie odchodził z zespołu! I żeby dalej był taki uśmiechnięty! :)
#Rossiaczkowa
Happy Birthday Ell! :)
Macie tu mały spamik... :)
#Rossiaczkowa
Happy Birthday Ell! :)
Macie tu mały spamik... :)
Heja :)
Hejka kochani! Muszę się dzisiaj streszczyć z następnym rozdziałem. I tutaj tłumaczę dlaczego nie wstawiłam ostatnio 37 rozdziału... wielki sprawdzian z mitologii, sprawdzian z przyrody, sprawdzian z angielskiego + kilka zaliczeń + ZEPSUTA KLAWIATURA :(((( Niedługo już idzie do naprawy, a teraz żegnam na jakiś czas, ponieważ lecę pisać rozdział :)
#Rossiaczkowa
#Rossiaczkowa
niedziela, 12 kwietnia 2015
Rozdział 36
Rozdział 36
*Oczami Laury*
Gdy kolesie odjechali my powróciliśmy do zabawy, ale oczywiście przed tym jak Rocky skończył swoje zadanie to ja to wrzuciłam to na instgrama, twittera i facebooka :))) No bo mądra ja to nagrywałam. Rocky'emu o tym nie powiedziałam, bo by... O!!! Nowe powiadomienia. Patrzę. Filmik Rocky'ego zdobył na Facebooku 13 000 000 like. WoW! Na twitterze 12 000 000 milionów gwiazdek... o! nowa gwiazdka. Na instagramie też to liknęły 13 000 000 miliony osób. No dobra więc gdy powróciliśmy do grania, kręcił Rocky... Wylosował Ell'a.
- Pytanie czy Wyzwanie? - zapytał Rocky Ell'a.
- ummm..... wyzwanie! - powiedział pełen entuzjazmu. Nie wiem czy ten entuzjazm pozostanie na tej mordce, gdy Rocky wymyśli cos głupiego... Może też wymyślić cos w stylu: POCAŁUJ RYD! Ołł! Wtedy by się działo....
- No to Ellingtonie Lee Rattliff. - ocho, juz wiemy po tym zwróceniu, że Rocky szykuje cos poważniejszego. - Grzecznie i bez awantur, pocałujesz Delly przez 5 minut, a potem wsadzisz sboie głowę do kibla.
- Że what!? - wydarł się Ratt.
- Mówiłem bez awantur... - załamał się biedaczyna uzmysłowiając sobie, że niby Ell jest głupi. No bo w pewnym sensie jest głupi... Dobra bo zbaczam z tematu... Jak to ja! Dobra już kończę. Jak Ell podchodził do Delly ja wyciągnęłam iPhona z kieszeni i włączyłam nagrywanie. Pocałunek był taki..... śliczny, delikatny. Tak mi sie przynajmniej wydawało... Ale najlepsze jest to, że całowali się 10 minut, a nie 5!
- Ykhymmm... - odrząknęłam, a oni popatrzyli się na mnie zdziwieni, ja tylko wyrzuciłam ręce do góry.
- Chodź już lepiej Ell do tej łazienki. - powiedziałam do wcześniej wspomnianego ktosia, wstawając podobnie jak reszta towarzystwa. Każdy chciał to zobaczyć. No bo wiadomo, że zobaczyć Ella wkładającego głowę do kibla to wielka sensacja, którą nagrywałam cały czas.
- I poszło - powiedziałam na tyle cicho, że mysłałam, że nikt nie usłyszy... niestety nadzieja matka głupich...
- Co poszło? - zapytał Ell wyjmując głowę z kibla.
- Yyy.... poszło...m-moje zdjęcie. Tak! Poszło moje selfie. - powiedziałam mało przekonującą.
- Laura nie mów, że wstawiłas na wszelkie portale na których masz konto filmik z pocałunkiem i głową w kiblu. - zapytał czerwony ze złości Ellingon.
- Noo... wstawiłam a co? -zapytałam go jak głupia.
- TY SE JAJA ROBISZ!?
---------------------------------------------------------------------------------
Króciutki, ale ostatnio nie mam czasu na pisanie i nie miałam czasu na dokończenie za bardzo tego rozdziału... :( Nad następnym jeszcze bardziej się postaram :)
#Rossiaczkowa
*Oczami Laury*
Gdy kolesie odjechali my powróciliśmy do zabawy, ale oczywiście przed tym jak Rocky skończył swoje zadanie to ja to wrzuciłam to na instgrama, twittera i facebooka :))) No bo mądra ja to nagrywałam. Rocky'emu o tym nie powiedziałam, bo by... O!!! Nowe powiadomienia. Patrzę. Filmik Rocky'ego zdobył na Facebooku 13 000 000 like. WoW! Na twitterze 12 000 000 milionów gwiazdek... o! nowa gwiazdka. Na instagramie też to liknęły 13 000 000 miliony osób. No dobra więc gdy powróciliśmy do grania, kręcił Rocky... Wylosował Ell'a.
- Pytanie czy Wyzwanie? - zapytał Rocky Ell'a.
- ummm..... wyzwanie! - powiedział pełen entuzjazmu. Nie wiem czy ten entuzjazm pozostanie na tej mordce, gdy Rocky wymyśli cos głupiego... Może też wymyślić cos w stylu: POCAŁUJ RYD! Ołł! Wtedy by się działo....
- No to Ellingtonie Lee Rattliff. - ocho, juz wiemy po tym zwróceniu, że Rocky szykuje cos poważniejszego. - Grzecznie i bez awantur, pocałujesz Delly przez 5 minut, a potem wsadzisz sboie głowę do kibla.
- Że what!? - wydarł się Ratt.
- Mówiłem bez awantur... - załamał się biedaczyna uzmysłowiając sobie, że niby Ell jest głupi. No bo w pewnym sensie jest głupi... Dobra bo zbaczam z tematu... Jak to ja! Dobra już kończę. Jak Ell podchodził do Delly ja wyciągnęłam iPhona z kieszeni i włączyłam nagrywanie. Pocałunek był taki..... śliczny, delikatny. Tak mi sie przynajmniej wydawało... Ale najlepsze jest to, że całowali się 10 minut, a nie 5!
- Ykhymmm... - odrząknęłam, a oni popatrzyli się na mnie zdziwieni, ja tylko wyrzuciłam ręce do góry.
- Chodź już lepiej Ell do tej łazienki. - powiedziałam do wcześniej wspomnianego ktosia, wstawając podobnie jak reszta towarzystwa. Każdy chciał to zobaczyć. No bo wiadomo, że zobaczyć Ella wkładającego głowę do kibla to wielka sensacja, którą nagrywałam cały czas.
- I poszło - powiedziałam na tyle cicho, że mysłałam, że nikt nie usłyszy... niestety nadzieja matka głupich...
- Co poszło? - zapytał Ell wyjmując głowę z kibla.
- Yyy.... poszło...m-moje zdjęcie. Tak! Poszło moje selfie. - powiedziałam mało przekonującą.
- Laura nie mów, że wstawiłas na wszelkie portale na których masz konto filmik z pocałunkiem i głową w kiblu. - zapytał czerwony ze złości Ellingon.
- Noo... wstawiłam a co? -zapytałam go jak głupia.
- TY SE JAJA ROBISZ!?
---------------------------------------------------------------------------------
Króciutki, ale ostatnio nie mam czasu na pisanie i nie miałam czasu na dokończenie za bardzo tego rozdziału... :( Nad następnym jeszcze bardziej się postaram :)
#Rossiaczkowa
Subskrybuj:
Posty (Atom)


.jpeg)




.jpg)

.jpg)


.jpg)











.jpg)









.jpg)
.jpg)

