Rozdział 1
Hej! Jestem Laura Marano i mam 18 lat. Jestem niską
brunetką. Mam czekoladowe oczy i brązowe włosy z rozjaśnionymi końcówkami.
Jestem miłą, pomocną, ale nieśmiała dziewczyną. Zawsze marzyłam o karierze
piosenkarki, ale mam paniczny lęk przed sceną. Uwielbiam komponować i grać na instrumentach
gram na 17.Obecnie mieszkałam w Londynie, ale właśnie lecę razem z moją
rodziną(Vanessą- siostrą, Ellen- mamą i Lesterem- tatą) do Los Angeles.
Jesteśmy zamożną rodziną, a wyjeżdżamy ponieważ rodzice dostali tam bardzo
dobrze płatną pracę. Czasami wydaję mi się, że rodzice kochają pracę bardziej
od nas. No i co, że dają nam kilkanaście tysięcy tygodniowo, my potrzebujemy
miłości! Jak kiedyś wyjeżdżałam do Londynu bo mieszkałam wcześniej tutaj w Los
Angeles zostawiłam tu mojego najlepszego przyjaciela, a dokładniej Rossa, Rossa
Lyncha, mam zamiar go znaleźć lecz wątpię że znajdę go po tylu latach. Nie
mówiłam tego nikomu ale, przed wyjazdem zakochałam się w nim. To uczucie nigdy
nie zgasło szczerze to jest jeszcze większe. No nie ważne właśnie lądujemy na lotnisku w
Los Angeles. Wyszliśmy z samolotu ,tata zamówił taxówkę i pojechaliśmy do
nowego domu jak stanęłam z Vanessą przed domem
, szczęki nam opadły, dom był wielki i piękny.
- Dziewczynki zamknijcie buzie bo ludzie się patrzą –
powiedziała mama, a my posłusznie wykonałyśmy jej polecenie. Kiedy przeszliśmy
przez bramę ujrzałam piękny ogród wysadzony kwiatami i drzewami z domkiem na
drzewie, wielkim basenem, leżakami, altanką i huśtawką. Wreszcie najciekawsza
część. Weszliśmy do domu a mi z Vanessą znowu szczęki opadły dom był wielki i
nowocześnie urządzony.
- Lau, twój pokój jest na pierwszy po prawej na drugim
piętrze, a twój Van jest drugi po prawej. A i jeszcze coś Lau pierwszy po lewej
pokój to pokój muzyczny, drugi po lewej studio nagraniowe, a Van trzeci po
lewej to mini teatrzyk.
- Dzięki, dzięki, dzięki! – krzyczałyśmy i przytulałyśmy się
do rodziców.
Po podziękowaniach szybko pobiegłyśmy najpierw do swoich
pokoi. Ja dostałam piękny pokój z białymi ścianami a na nich nuty, na jednej ścianie
miałam fototapetę z moim i Rossa zdjęciem,a na drugiej ja z całym R5
śpiewających na ich koncercie „We are Young”, kiedy to zobaczyłam aż się popłakałam. Nad
łóżkiem widniał napis: „Muzyka to moje życie”. Piękny pokój, najbardziej podoba
mi się fototapeta. Weszłam do garderoby była wielka i były już tam nowe
ubrania, czas teraz rozpakować stare, ale to potem. W moim pokoju stało biurko,
fortepian, mały stół i pufy, regały, toaletka i mięciutki dywan. Poszłam
zobaczyć pokój Vanessy a, ona mój. Van miała fioletowo-szary pokój i białe
meble. Miała także garderobę i różne
pierdoły do aktorstwa. Spotkałyśmy się na korytarzu.
-WOW! Siostra ty to masz pokój! Piękna fototapeta, pewnie
tęsknisz za Rossem, prawda? – Van powiedziała, a mi poleciała jedna łza ,
szybko przytuliłam się do Van i się rozpłakałam. Nagle ktoś powiedział:
- Lau co jest? Spokojnie, ciiiiiiii. Nie płacz jestem przy
tobie .Już nic i nikt nas nie rozdzieli. – powiedział znany mi głos. Odwróciłam
się a przede mną stał…………
[CDN.]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz