Łączna liczba wyświetleń

środa, 4 lutego 2015

Rozdział 2

Rozdział 2
Odwróciłam się a przede mną stał…………. Ross, Ross Lynch we własnej osobie. Oniemiałam! Moja blondyneczka. Tak mówiłam na niego jak tutaj byłam. Szybko do niego podbiegłam i wtuliłam się jak w pluszowego misia. Jak mi go brakowało! Znowu czuje motyle w brzuchu! Jezu! Ja się w nim naprawdę zakochałam o.O
- Jak ja za tobą tęskniłam! – wyszeptałam płacząc ze szczęścia.
- Ja za tobą też. – wyszeptał Ross.
- Jest też twoje rodzeństwo ? – zapytałam i Odkleiłam się od niego
- Nie przyjedzie za tydzień.
-Aaaaaaaaaaaa. Spoko – powiedziałam i pociągnęłam go do pokoju.
- WOW! Ale  SUPER fototapeta! – krzyknął Ross.
- No wiem. A tak wgl skąd dowiedziałeś się ze, przyjechałam? Przecież dopiero 1 h temu tu przyjechałam! – krzyknęłam
- Twoja mama zadzwoniła do mojej mamy i powiedziała, że jesteś przytłoczona z powodu że, mnie nie ma i  że masz zamiar mnie szukać i czy mógłbym przyjść – powiedział Ross na jednym tchu.
- Wow i What? – powiedziałam i poleciałam na dół z krzykiem
- MAMOOOOOOOOOOOOOOO! – wydarłam się
- Co się stało? – powiedziała  jak widać przestraszona mama i w tym momencie Ross zbiegł na dół.
- Czemu mi kurde nie powiedziałaś że, masz telefon do Lynch’ów? – kolejny raz się wydarłam się.
- Bo o tym zapomniałam. Przepraszam. Było to dla twojego dobra. – powiedziała skruszona mama.
- Przepraszam!? Przepraszam!? Dla mojego dobra!? Ty chyba myślałaś tylko o sobie, nie pomyślałaś jak mogę się czuć. Jesteś straszna!Wiesz jak ja cierpiałam! A tak chociaż mogłabym porozmawiać z Rossem przez ten czas jak byłam w Londynie! Nienawidzę cię! Jak mogłaś mi to zrobić, zapomnieć?- krzyknęłam i wybiegłam z domu z płaczem. Ross pobiegł za mną. Pobiegłam do ogrodu na huśtawkę i płakałam. Ross usiadł koło mnie i przytulił mnie mocno. Wtuliłam się w niego. JEZU! Jak mi go brakowało tych ciepłych ramion w których czułam się tak bezpiecznie.
- Ciiiiii. Już nie płacz. – wyszeptał mi do ucha Ross.
-Dziękuje. – powiedziałam do Rossa
- Za co? – powiedział kompletnie zdezorientowany Ross z miną typu o.O
- Za to ze znowu przy mnie jesteś. Nawet nie wiesz jaka jestem cholernie szczęśliwa że, mogę mieć takiego  przyjaciela. – odpowiedziałam.
-Awwwwwwwwwww…..- powiedziała bliska płaczu Van. What? Skąd ona się wzięła!?
-Co? –powiedzieliśmy w tym samym czasie.
-Ttak słodddko razzzem wyglllądacie i tto bbył ttakiee wzzrusszającce. – wychlipiała Van. My tylko wybuchliśmy histerycznym śmiechem.
- Chodź mam dla ciebie niespodziankę, tylko ładnie się ubierz! – powiedział  Ross
- No ok tylko pomożesz mi coś wybrać prawda? – powiedziałam robiąc maślane oczka. Tak na marginesie Ross ma zarąbisty gust w wybieraniu ciuchów i jako jedyny lubi chodzić po sklepach

-Urgh.. No dobra :D – powiedział na co pociągnęłam go do pokoju.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz